Paweł Czeczotko  urodził się 17 października 1943 roku w Łohiszynie gm. Pińsk woj. Poleskie, a w UG zapisano go miesiąc później (17 listopada )

  
 

„Wspomnienia z lat dzieciństwa”

 Przeprowadziliśmy wywiad z panem Pawłem Czeczotko, który był jednym z najmłodszych napływowych po II wojnie mieszkańców Osic. Przyjechał jak inni jednym z transportów zza Buga jako mały dwuletni chłopiec z rodzicami.
    No cóż... był za mały by pamiętać czasy wojny – zna je tylko z opowieści swoich rodziców.
- Dom, w którym się urodziłem i w którym mieszkaliśmy do czasu wyjazdu do Polski został spalony przez Niemców. Ojciec budował też nowy, ale i ten, choć był na ukończeniu został spalony.
Ojciec wtedy machnął ręką i zapisali się na wyjazd do Polski. Jechali nie na Gdańsk, a na Koszalin, bo tory były zburzone.
W Koszalinie mieliśmy zamieszkać no i rodzice nie zechcieli, bo gdzie tu w lesie mieszkać - tu pełno Niemców. Posiedzieli trochę w wagonach, zawrócili do Tczewa i przyszli do Steblewa, nie było tam miejsca do mieszkania, poszli do Giemlic, tam też nie było miejsca, a gdy szli polnymi drogami doszli do Osic i tu zamieszkali. Dali znać, że są tu wolne domy, no i wszyscy zaczęli zjeżdżać tutaj. Zamieszkaliśmy wraz z rodziną wujka -Pawła Olszewskiego (w domu po babci p. Riemana). Było ciasno i ktoś musiał zrezygnować z mieszkania…

Ojciec wtedy zaczął budować dom, w którym mieszkam do dziś.

 

Zapytałam czy pamięta pan zdarzenia z dawnych lat?
Pan Paweł odpowiedział, że trochę pamięta z 1 klasy… „Nauczycielką była pani Naporowa, potem jak podrosłem, to już dobrze pamiętam – uczył mnie pan Nyka a na koniec małżeństwo Gałgowskich. 7 klasę kończyłem w Giemlicach”.

Pan Czeczotko zapewniał nas, że za jego czasów nie było mundurków, dzieci zakładały to, co miały i tak uczęszczały do szkoły. Karę od nauczycieli dostawali tylko wtedy jak czegoś nie umieli albo nie uważali na lekcji. „Najczęściej kara polegała na tym, że dostawało się zeszytem po głowie - Wspomina pan Czeczotko głośno się śmiejąc. Do szkoły do Giemlic to albo ciuchcią albo na piechotę… się chodziło. Z powrotem to przeważnie wracało się pieszo”.

Spytaliśmy... czy pamięta pan jak wyglądał niegdyś stawek?
Pan Czeczotko pomyślał chwilę... powiedział, że była plaża, nie było boków. Stawek zasilany był wodą ze studni artezyjskiej w centrum wsi (koło obecnego domu Zofii Nazimek). Woda była przepompowywana do stawku, a nadmiar wody odpływał do zbiornika (obecnie posesja p. Januszka Radzymirskiego. Część wody płynęło do 2 stawu (obecnie posesja p. Bronisława Juszkiewicza). Była hydrofornia, zasilała dom, w którym obecnie mieszka p. Włodzimierz Zacha i p. Kazimierz Marcinkiewicz, zasilała również obecny dom p. Piotrowicza i p. Hresiukiewicza.

W tej hydroforni znajdowała się beczka, z której woda była przepompowywana do domów jak wyżej. Potem powstał kołchoz, a ludzie w nim pracujący wyjęli tę beczkę i potem ją wywieźli na złom.

Spytaliśmy, jaki był nasz kościół? Pan Paweł odpowiedział nam „kościół był ewangelicki, czynny był dopiero po jakimś czasie. Trzeba było go „przechrzcić” na katolicki. Napisy trzeba było zamalować”.

Pan Czeczotko wspomina, że najlepsza zabawa była w kościele, nie był jeszcze czynny to bawiliśmy się w nim zawsze na przerwach lekcyjnych.

W kościele znajdowały się organy. Raz nas nauczyciel zamknął w tym kościele to uciekaliśmy przez zachrystię. Broiliśmy jak to dzieci, a tym bardziej że byliśmy chłopcami. Pan Czeczotko wspomina też trudne chwile z dzieciństwa, którego prawdę mówiąc nie miał.

Opowiada... „przychodziłem ze szkoły trzeba było iść od razu krowy paść do wieczora, hakowaliśmy też buraki w Steblewie. Wykonywałem jako dziecko wiele innych prac.

Czasami jak nie widzieli rodzice – ujeżdżałem barany. Przednia to była zabawa! Spinałem łańcuchy kłódką, żeby było za co trzymać i jak pogoniłem takiego barana to w 5 minut byłem na polu i z powrotem tak samo” - z uśmiechem wspomina pan Czeczotko świetną zabawę z dzieciństwa.

Spytaliśmy także o stare budynki, jakieś zabytki z wioski. Dowiedzieliśmy się, że tam gdzie mieszka pani Łucja Kussauer była rzeźnia - chłodnia była w sieni. Dom był z podcieniami. „Zaglądaliśmy tam, było takie sklepienie, haki. Tam w 1945 roku mieszkała Niemka i moi rodzice z nią interesy mieli. Wymieniali z nią towary np. na pościel, bo wszystko nam się spaliło i nic nie mieliśmy. Jak wyjechali do Niemiec to później zamieszkali tam p. Jasińscy.
Na podwórzu (obecnie posesja p. Hresiukiewicz) kiedyś było bardzo dużo maszyn i my się tam również bawiliśmy. A tam gdzie teraz mieszkają p. Misztal była obora i w niej było dużo koni, kiedyś mieszkał tam Michał Łukaszewicz … potem ziemię oddał do kołchozu i zaczął pływać na statku. Kiedyś tutaj była restauracja, kowal był, mleczarnia - tam gdzie obecnie mieszka p. B. Nazimek, suszarnia gdzie mieszka pan Piotrowicz, wcześniej p. Leśniewski. Tam był piec i suszono kartofle”.

Pan Paweł mówił również o słynnych Osickich zabawach oraz o tym, że co roku po odpuście w niedzielę była zabawa biletowa. Chodził na nie jako dziecko oraz młody chłopak. Do rana się bawiliśmy. Pamiętam jak byłem dzieckiem – wtedy był jeszcze ksiądz Ćwirko. Na tej zabawie z kieszeni rubudubu... do góry cukierki rzucał! - a my jak to dzieciaki lecieliśmy po nie. To były bardzo fajne czasy. Ten ksiądz przyjeżdżał rowerem do szkoły na religię. Miał rower napędzany na silniczek. Pewnego dnia przyjechał do szkoły, a tam było takie błoto, mazia - sutanna wkręciła mu się w szprychy i on rubudubu na ziemię upadł – wspomina pan Paweł lata szkolne.

Dziś prowadzi gospodarstwo rolne, które przejął po swoich rodzicach.

 

 

 {google}-841681492274433443{/google}

{google}-3500441024472152336{/google}
 
 
Zdjęcia ze zbiorów Pawła Czeczotko
 
Mały Paweł Czeczotko  
 Paweł Czeczotko -I Komunia na plebani w  Giemlicach


Lekcja prowadzona przez panią Gałgowską w szkole w Osicach
z tylu stoi mały Paweł




Paweł  Czeczotko karmi sarenkę z Tadeuszem Wołodźko
koło szkoły w Osicach





Moja rodzina

na fot.od lewej
u góry rodzice 2- tata obok mama,obok siostra mamy Hania
na dole pierwszy od lewej mały Paweł Czeczotko, trzeci- brat Julian (Zygmunt)(Osice)





Polesie – Łohiszyn
3 z lewej mama obok tata, babcia na dole dziadki
1 od lewej u góry siostra mamy Marysia obok siostra ojca – Franciszka





Paweł Czeczotko organizuje kuligi
- na saniach siedzą sąsiedzi (powozi p.Paweł,za nim L. Greber, H.Olszewska i Janusz Radzymirski,pierwsza Aniela Burkiewicz,z tyłu sań K.Juszkiewicz)





kulig na drodze Giemlice-Osice




Osice dawniej

procesja w Boże Ciało
(odbyła się tylko raz w kościele filialnym w Osicach)





Osice zimą
Przed domem Pawła Czeczotko
(nie ma jeszcze boiska)





Osice – budowa zlewni mleka
(na zdjęciu jeszcze tory kolejki wąskotorowej i ogrodzenia domów przy domach podcieniowych)





Takie autobusy jeździły po zlikwidowaniu kolejki wąskotorowej


 
Wywiad został przeprowadzony 29.12.2007 r.
wspomnień wysłuchały Justyna Gortat oraz Anna Bielińska
uczennice kl. II  Gimnazjum w Suchym Dębie
wspomnienia spisała – Anna Bielińska
Opiekun Jolanta Dombrowska