Aleksandra Juszkiewicz z domu Misiak

„Marzyłam by być ptakiem i wrócić do domu”
Tak wspomina swoje życie

Urodziłam się w 04.10.1925 r. w Łódzinie w granicach dawnej Polski, w polskiej rodzinie (obecnie Ukraina).
Mieszkałam wraz z rodziną na wybudowaniu-kolonii. Rodzina liczyła siedem osób. Wychowywał mnie ojciec i jego druga żona. Mama umarła jak miałam półtora roku.
Do Łódzina do szkoły nie chodziłam, bo było dalej z naszego wybudowania (3 km).
Chodziłam do Ambukowa – 1.5 km (wieś nad samym Bugiem). Łódzin to duża wieś.
Znajdował się tu posterunek policji, straż pożarna, cerkiew. Do kościoła katolickiego chodziliśmy do Uściługu. Póki żył ojciec było bardzo dobrze, potem jak Go zabrakło było ciężko. Jakie to życie bez rodziców. Miałam wtedy 13 lat.
W 1942 roku Niemcy zabrali mnie i mojego brata na przymusowe roboty. Jechaliśmy jednym transportem. Brat potem pracował w fabryce.
Ja pracowałam w gospodarstwie rolnym u baora. Przywieźli mnie tam z dworca [Wilstter] 25 maja 1942 r.
Była to miejscowość [Eklak] około 100 km od Hamburga. Gospodarza nie było - był na froncie. Wszystkim zarządzała jego żona Ruza Husman - mieli troje dzieci. W gospodarstwie pracowała też Niemka Kala pochodziła z Hamburga, przyjechała wcześniej 5 maja. Tam jak dziecko kończyło 7 klasę to jego rodzice wysyłali je do pracy do baorów. Pracowałyśmy razem jeden rok. Dobrze mi było z nią, ponieważ prędzej się nauczyłam niemieckiego. Było mi raźniej i lżej w pracy. Później wróciła do domu i dalej poszła do szkoły. Ja zostałam wtedy sama. Pracowałam tylko w gospodarstwie- doiłam krowy, myłam kany. Później chodziłam do pracy w polu. Z pola na obiad - potem znowu doiłam krowy. Cały czas na okrągło była praca. Bardzo tęskniłam za domem. „Choć nie miałam matki ni ojca, a jak do domu się chciało ojej!. Po obrządku po całodziennej pracy, siadałam na łóżku i płakałam. Myślałam – czemu człowiek nie ma skrzydeł tak jak ptak. Wieczorem by poleciał do domu a nad ranem przyleciał.”
Pewnego dnia w ostatnim roku wojny, w lutym przyszli pracować w gospodarstwie dwaj żołnierze Polscy z niewoli. W Eklak był lagier, w którym przebywali żołnierze na przymusowych robotach. Niemcy wysyłali ich do pracy u baorów, jak nie mogli już chodzić i pracować w fabryce. Tak poznałam swojego późniejszego męża Stanisława Juszkiewicza.
Był marynarzem na okręcie wojennym ORP „Wicher”. Na ówczesne czasy okręt ten był jednym z najlepiej przystosowanych do walki okrętów naszej Polskiej floty (był nowoczesny). Przypadła jemu we wrześniu 1939 r. obrona polskiego wybrzeża i wód Zatoki Gdańskiej. Okręt został zbombardowany przez samoloty niemieckie i zatopiony - 3.IX.1939r. Załoga dzielnie się broniła ale nie sprostała zmasowanemu uderzeniu bombowców. Część załogi wydostała się na brzeg. Po kapitulacji załoga została wzięta do niewoli. Tak mój przyszły mąż Stach znalazł się w Niemczech...
Pracowaliśmy u baorki razem pół roku. Potem wrócił do lagru,ale nadal utrzymywaliśmy kontakt. Spotykaliśmy się, przyjeżdżał rowerem. Potem jak skończyła wojna to jeszcze pół roku pracowałam u Ruzy Husman.
Po tym czasie Amerykanie i Anglicy zgrupowali nas w lagrach wojskowych w [Gluksztat]- tam byliśmy 6 tygodni w koszarach. W lagrach byliśmy jeszcze cały rok.
Było nas 40 tysięcy ludzi.Wożono nas z miejsca na miejsce. Jak jechałam ze swoim Stachem do Lubeki, do miasta portowego, to widzieliśmy z mostu Hamburg. Był cały „zbity” gdzie nie gdzie tylko stały domy. Nie mogliśmy wrócić do Polski, bo wszystko było zniszczone po bombardowaniach.
Nie „chodziły” pociągi, wszystko było zaminowane, drogi były zniszczone. Jak wszystko zostało usunięte, tory naprawione to mogliśmy wrócić do Polski.
Z moim bratem utrzymywałam kontakt listowny, ale jak skończyła się wojna nie miałam od niego żadnych wieści. Martwiłam się o niego.
W 1946 roku przyjechaliśmy do Jeleniej Góry. Ludzi - którzy przyjechali wszystkich spisywano. Zajmował się tym PUR. Były wywieszane listy - można było na nich znaleźć nazwiska rodziny bądź znajomych. Mój Stach odnalazł w ten sposób swojego kuzyna Adama, który pochodził tak jak on z Łogiszyna oraz swojego kolegę z wojska Lenkiewicza.
Ten kuzyn dom sobie wynalazł blisko Jeleniej Góry w Płaszczynie Dolnym, prowadził gospodarstwo. Zamieszkaliśmy u niego, pomagaliśmy mu. W zamian dawał utrzymanie.
Potem Mój Stach pojechał do kolegi z niewoli Karola Naguszewskiego, który mieszkał koło Warszawy. Tam dowiedział się, że rodzina oraz wielu znajomych sąsiadów z Łohiszyna mieszka w Osicach koło Gdańska. Do Gdańska przyjechał, ponieważ otrzymał powołanie na statek. Zawiadomienie jak się okazało doszło za późno i załogi były już skompletowane, dlatego został w Osicach. Ściągnął mnie tam.
I tak znalazłam się w Osicach. Był rok 1948.
Zamieszkaliśmy u stryjecznej siostry mojego męża Zofii Wierzchoń (obecny dom p. Natalii Czapskiej). Obok była kuźnia.
Wzięliśmy ślub, urodziłam trzy córki Krystynę, Basię, Halinę.
Tak płynęło życie. Pracowaliśmy we własnym gospodarstwie. Później wybudowaliśmy dom, w którym mieszkam do dziś. W 1964 roku otrzymałam list od mojego brata.
Napisał, że wrócił po wojnie do swojej żony, która została w Łódzine. Odwiedziłam moje rodzinne strony. Domu, w którym mieszkałam przed wojną już nie ma. Jak była parcelacja to domy rozbierano i przenoszono w inne miejsce. Taki był rozkaz władz ZSRR. Mój brat już nie żyje, ale niedawno odwiedziła mnie jego córka.
Moja najmłodsza córka Halina wraz z mężem wyjechała na stałe do Hamburga. Odwiedzałam ją, po drodze odwiedziłam również rodzinę, u której pracowałam w czasie wojny. Miałam okazję przypomnieć sobie czasy wojny i zobaczyć po latach miejsce, w którym pracowałam
Dziś tęsknię za swoim gniazdem rodzinnym i miejscem, w którym się urodziłam.
Często patrzę w okno, w moim pokoju i wspominam dawne życie.

 

Zdjęcia ze zbiorów Aleksandry i Stanisława Juszkiewicz

 

Dom w którym mieszkałam i pracowałam
na przymusowych robotach [Eklak]

 


Baorka Ruza Husman,
u której pracowałam

 

Aleksandra Misiak (pobyt w Niemczech w czasie wojny)

Stanisław Juszkiewicz (wstąpił do Polskiej Marynarki Wojennej w Pińsku w 1938 r.)


 


Pan Stanisław z kolegą w niewoli prace budowlane Hamburg
Na zdjęciach poniżej po lewej

Stanisław Juszkiewicz
w stalagu

na dole 1 z lewej

 







Pan Juszkiewicz w niewoli

 

ślub kolegi pana Stanisława u góry przełożeni w stalagu

 

Po zakończeniu wojny Aleksandra Misiak
i Stanisław Juszkiewicz

 

Spotkanie już po wojnie (Hademarschen)


po zgrupowaniu HADEMARSCHEN

Hademarschen - ćwiczenia z gen.Andersem
po wojnie

 

Po wojnie - Eklak po kapitulacji Ostatni rząd 4 pani Ola, 5 pan Stach

 

 

Po prawej Karol Naguszewski
Serdeczny przyjaciel pana Stanisława
z niewoli
zdjęcie z podpisem-
Na pamiątkę
za szczerą
i koleżeńską przyjaźń
na obczyźnie


 

Koleżanki
z lagrów
(od prawej Lodzia, Hanka, pani Ola, Hela, Bronka z kolegą)

 

zdjęcie z lagru w miejscowości Kil koleżanki od prawej Lodzia, Bronka z kolegą


 


Brat pani Aleksandry Juszkiewicz -Włodzimierz


Koleżanki z Łódzina (przed wojną)

Kontrtorpedowiec „ Wicher”, na którym służył marynarz Stanisław Juszkiewicz

 

Po bitwie „Wicher” tonie

 

 

Wspomnienia spisała Karolina Koszykowska uczennica klasy IIIa Gimnazjum w Suchym Dębie
Opiekun Jolanta Dombrowska

 

Śp. Aleksandra Juszkiewicz zmarła 23 kwietnia 2016 r.

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze  

#5 Siergiej, Kijów 2011-05-17 11:49
Witam Ewelina. Tak mi przykro! Czy masz przed wojną lub wojskowych zdjęcie swojego dziadka. Może pisze swoje wspomnienia. Proszę napisać do mnie e-mail. Dziękuję!

P.S.: Przepraszam za mój język polski, tłumaczenia przez tłumacza.
Cytować
#4 Ewelina 2011-04-22 21:43
autor komentarzy "Kasia" to moja siostra. Nasz dziadek był marynarzem Flotylli Pińskiej - Jan Czerny, niestety już Go z nami nie ma :sad:
Cytować
#3 Siergiej, Kijów 2011-03-18 20:00
Witam. Nazywam się Siergiej. Mieszkam w Kijowie na Ukrainie. Zebranie informacji
Marynarze Flotylli Pińskiej. Może mi ktos pomóc?
Mam kilka pytań do autora tego artykułu, autor komentarzy "Kasia". Jeśli to możliwe, należy wysłać wiadomość na adres e-mail
Dziękuję!
Cytować
#2 Elżbieta 2010-11-02 19:02
Bardzo uważnie przeczytałam Pani historię.Urodziłam się po wojnie w 1948 r ale moja mama opowiada mi historie z czasów wojny , lubie je słuchać.Też pracowała u Baorki ale w Czechach koło Jawornika i teraz mieszka koło Jawornika w miejscowości polskiej - Paczków.Pozdrawiam.
Cytować
#1 kasia 2010-04-20 12:01
Mój dziadek też był we Flocie Pińskiej nazywał sie Jan Czerny.
Cytować