Machlik Wanda ur.05.05.1936 r. w Borętach
z domu Dombrowska przyjechała do Osic 12.VI.1960 r.
„ Całe życie miałam w głowie,że zostanę organistą”
Pani Wanda mieszka na przeciw kościoła w domu, który miał jeszcze po wojnie podcienie. Mieściła się w nim rzeźnia.
Czekała na nas wraz z swoją córką Łucją, która mieszka z rodziną w tym samym domu - jest duży. Przechodzimy do pokoju pani Wandy. Ileż tu kwiatów...podziwiamy.
Każdy człowiek ma swoją historię - zaintrygowane zaczynamy nasz wywiad.
Jak wyglądało pani dzieciństwo? zapytałam
- O Boże! moje dzieciństwo było straszne... to dlatego, że byliśmy pod okupacją niemiecką. Skończyłam 7 lat i musiałam iść do niemieckiej szkoły, chodziłam do niej cały rok.
Pamiętam pod koniec wojny, gdy miały być święta Bożego Narodzenia mama miała już wszystko przygotowane i prezenty zapakowane. Panował świąteczny nastrój. Przyszli jacyś mężczyźni i nas z domu wyrzucili. Wszystkich mieszkańców Boręt zesłali do jednego kościoła i tam nocowaliśmy ze 3 noce. Po tych trzech nocach o trzeciej rano przyszła policja i kazała nam opuścić kościół. Kazano wszystkim udać się na stację kolejową w Subkowach. Tam wcześniej pracował mój ojciec - był dróżnikiem. Podstawili transport - władowali nas do wagonu bydlęcego i powiedzieli, że front idzie i że nas pozabijają. Oni nas wywieźli pomiędzy Słupsk a Koszalin. Myśmy jechali tydzień czasu pamiętam, a w tych wagonach była słoma i my leżałyśmy wszystkie dzieci na niej z matką i z ojcem. Przez 48 godzin jechaliśmy może pół albo godzinę - resztę zawsze staliśmy w polu. Było bardzo zimno, padał śnieg. Wreszcie dojechaliśmy do miasta [Polnau], a z niego wzięli nas do furmanki i wywieźli do takiej wioski [Rocok].Zdążyliśmy tylko przyjechać, a w nocy szedł tam front. Z jednej strony Niemcy z drugiej Ruskie i my w tym ogniu żeśmy byli. Mama nas wzięła - wszystkie dzieci do rowu pochowała i byliśmy w rowie chyba ze trzy noce, dopóki front nie przeszedł.Gdy przeszedł było już wszystko w porządku. Znowu na strychu zamieszkaliśmy. Później szli Ruskie - nie żołnierze a bandziory - ja nie rozumiałam wtedy, bo miałam 9 lat na co ciągle biorą te kobiety? Mama mówiła, że jak idą ruscy to mamy ją trzymać za sukienkę mocno. Kiedyś próbowali naszą mamę „zaczepiać” -10 dzieciaków uczepionych mamy spódnicy krzyczała w niebogłosy! I mamy nie wzięli.
Dowiedzieliśmy się jak doszło do zaręczyn.
Na wycieczce do kina opowiada pani Wanda – gdy spóźniliśmy się trochę i rozpoczęła się kronika, nie chcieliśmy przeszkadzać innym i wyszliśmy na spacer. Na tym spacerze Franek spytał się mnie czy zostanę jego żoną?. Nie znałam go dobrze, byłam w strachu co mu odpowiedzieć przecież małżeństwo to obowiązek. Nie chciałam go też obrazić odmawiając. Dlatego powiedziałam mu, że powiem mu jutro, a on mówi, że mam mu powiedzieć dzisiaj, że on się nie obrazi - no to się zgodziłam. On wtedy ukląkł, podniósł ręce do góry i powiedział „mamo, jeśli mnie widzisz pobłogosław ten związek” i tam, w tym właśnie miejscu 25 lat później miał wypadek i tak się skończyła moja kariera - tylko te 25 lat szczęśliwego małżeństwa. Teraz też mi niczego nie brakuje, tylko samotność dokucza.
Sąsiadów miałam dobrych. Koleżanki dwie- Krystynę Czapską i Janinę Czeczotko.
Wspomnień wysłuchały: Justyna Gortat
Anna Bielińska - uczennice II klasy
Gimnazjum w Suchym Dębie
wspomnienia spisała Ania Bielińska
Opiekun J. Dombrowska
Z archiwum rodzinnego Wandy Machlik
Na zdjęciu p.Wanda z 1,5 roczną
córką Lichnowy
Państwo Machlik z córką Łucją ( 3,5 r) Lichnowy
| ![]() |
Państwo Machlik z córką i mamą
Pani Wandy Machlik
Niedzielne popołudnie Na zdjęciu dom państwa Machlik (już bez podcieni) od lewej p. Hela Radzymirska, p. Janina Czeczotko, brat (koleżanki i p.Wanda z dziećmi)
Na podwórzu w Osicach pani Wanda karmi drób (w końcu na swoim)
Przedstawienia z udziałem pani Wandy Machlik
Po lewej pani Wanda z boku Helena Koszykowska(fot.1962 r.)
Po lewej p.Wanda,pani Misztal, z prawej H. Koszykowska
p. Iglewska, p. Wanda, p. Greber pani Misztal (w przebraniu)
fot. Poniżej od lewej p.Wanda obok p. Ksawera Misztal
fot. Poniżej od lewej H. Koszykowska, p. Wanda, p.D.Iglewska
Pożegnanie Księdza Boguna
od prawej 3 pani Wanda z córką z mieszkańcami Osic (1964 r.)
Mikołaj w świetlicy wiejskiej w Osicach na dole od prawej
3 Regina Koszykowska, 4 Łucja Machlik, 5 Barbara Juszkiewicz
(coroczna tradycja)
Pani Jasińska z córką Stefanią oraz wnuczkami
(wcześniej były właścicielkami domu - mieszkały w domu państwa Machlik)
Zawsze marzyłam by śpiewać w chórze- procesja Boże Ciało (Giemlice)
Zdjęcie rodzinne mama Marianna Dombrowska ( siedzi w środku)
z córkami i wnukami









